K&P REPTILES
 
kolekcja GALERIA opisy gatunków artykuły 
start o nas nowości kontakt OFERTA


 

Karla o sobie:
Oprócz innych dziwacznych pytań ludzie zawsze zadają pytanie "Skąd takie hobby??"... Odpowiadam zawsze tak samo, choć odpowiedź nie zawsze jest dla nich zrozumiała - węże od zawsze siedzą we mnie. Pierwszym haczykiem, który zaczepiał te ukryte skłonności próbując je wyciągnąć na wierzch, była ksiażka Cyryla Przybyszewskiego, która na mojej półce znalazła się przypadkiem (? hehe), kupiona przez rodziców w czasach, kiedy kupowało się nie takie książki jakie by się chciało, tylko takie jakie były. Mimo to podstaw terrarystyki uczyłam się nie z tejże książki, tylko ze świetnej emailowej listy dyskusyjnej cornsnake, gdzie ludzi zadających po raz setny to samo pytanie nie wysyła się na drzewo tylko po raz setny informuje, dzięki czemu odpowiedzi zapadają w pamięć wszystkim czytającym.
Potem był pierwszy wąż (zbożowy, a jakże), który niestety padł po dwóch miesiącach z niewiadomych przyczyn, a pół roku później dwie dziewuchy amurskie, które są ze mną do dzisiaj.Karla & romcio Lata 2004-2005 obfitowały w szalone zakupy, dzięki czemu kolekcja glizd rozrosła się nie wiadomo kiedy :) Jedno jest pewne - hodowla węży wciąga, ja jestem snake-o-holikiem i ilość węży/odmian/gatunków będzie nadal przyrastać w tempie geometrycznym...

romcio o sobie:
Można powiedzieć, że moja przygoda z gadami rozpoczęła się w momencie kiedy w wieku 14 lat na dawnym poligonie wojskowym złapałem jaszczurkę zwinkę (nie wiedząc jeszcze wtedy, że są pod ochroną). Trzymałem ją ze dwa dni, ale raczej za dobrze się nie czuła w niewoli, więc zwróciłem jej wolność. Często później lubiłem obserwować je w ich naturalnym środowisku, no i od tamtej pory również zaczęły się wycieczki do zoo, w których obowiązkowo musiały być gadziarnie :) Na nowo, juz na bardziej poważnie gadami zaraził mnie młodszy brat kupując sobie węża zbożowego. Przez długi czas wąż ten był w moich rękach, więc pomyślałem że fajnie by było mieć drugiego do pary. No i w 2003 zakupiłem swojego pierwszego węża (który ma się świetnie i w 2005 roku został ojcem :) Przeważającą większość wiedzy o wężach jaką posiadam zdobyłem na różnych forach dyskusyjnych, nie tylko polskich. Jak można było przewidzieć, to był "dopiero" mój pierwszy wąż... Obecnie nie wiem, ile ich jest, a plany są coraz ambitniejsze i znakomicie pasuje tu powiedzenie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia.